O MIEJSCACH,  WOKÓŁ MNIE

12 WSKAZÓWEK JAK PRZYGOTOWAĆ SIĘ DO WYJAZDU NA NARTY

Od ośmiu lat nasze ferie zimowe są bardzo aktywne. Spędzamy je razem z naszymi przyjaciółmi na nartach na alpejskich stokach. Każdy wyjazd na narty uczy nas czegoś nowego, doskonalimy pakowanie, organizację czasu swojego i dzieci, przejazdy, zakwaterowanie, wyżywienie. Nieskromnie powiem, że z roku na rok idzie nam coraz sprawniej, dlatego postanowiłam podzielić się z Wami kilkoma naszymi sprawdzonymi sposobami, by wyjechać daleko z dziećmi, a przy tym nie oszaleć i dobrze się bawić.

Zdradzam Wam 12 wskazówek, żeby ten wyjazd był przyjemnością.


1. Zarezerwuj hotel ze sporym wyprzedzeniem


Dla nas najpóźniejszym terminem rezerwacji jest zazwyczaj wrzesień/październik. Kilka pierwszych lat spędzaliśmy w Alpach zimowe ferie. Od niedawna zamiast terminu ferii zimowych wybieramy okres przedświąteczny – czyli grudzień. Kończąc jeden pobyt orientacyjnie wybieramy cel naszej kolejnej wyprawy (region Alp). Dzięki temu mamy możliwość wyboru spośród ofert wielu hoteli i pensjonatów.

2. Przygotowane do spakowania rzeczy… podziel na pół!


A co najważniejsze – jedną z połówek odłóż do szafy 🙂 Jeśli planujesz, by cała rodzina spędzała czas aktywnie i wszyscy są gotowi do całodziennej jazdy na nartach/snowboardzie – poza ciuchami narciarskimi niewiele będziecie potrzebować. Z roku nas rok nasze walizki z ciuchami „po stoku” są coraz mniejsze.

Niezbędna jest oczywiście bielizna – i tu się nie ograniczamy, bo bywa, że zmieniamy ją także w ciągu dnia. Natomiast w przypadku ciuchów – na 7-10 dniowy pobyt wystarczą po dwie pary wygodnych spodni/legginsów, kilka koszulek, dwa-trzy swetry/bluzy, kapcie, lżejsze buty (np. sportowe) i piżama rzecz jasna. Na stoku spędzamy praktycznie cały dzień – od godziny 9 do 16-17. Po powrocie i kąpieli (lub jeszcze godzinnym szaleństwie w basenie) ubieramy się tak na prawdę w „cywilne” ciuchy tylko po to, by zejść na hotelową obiadokolację. W przypadku, kiedy chcecie mieszkać w apartamencie i stołować się poza mieszkaniem – możecie zabrać dodatkowe „wyjściowe” ciuchy – ale mogę Was zapewnić, że w kurortach narciarskich, zwłaszcza tych mniejszych, zazwyczaj zobaczycie ludzi ubranych na sportowo. Wygoda i ciepło są tu priorytetem.

Po całodziennym wysiłku o godzinie 22 zazwyczaj już śpimy. Na prawdę – w takim trybie ciężko jest zabrudzić nawet tak niewielką ilość rzeczy 🙂

na narty
Maso Corto

3. Starannie dobierz rzeczy narciarskie


Tutaj ważna jest nie ilość, a jakość! Po wielu testach, próbach, nieudanych zakupach wiem już, że tu nie warto oszczędzać, a kupione rzeczy mają być trwałe i odporne na warunki atmosferyczne. To w nich spędzimy cały dzień na mrozie, śniegu, czasem w deszczu, mgle czy mżawce. Podstawą jest dobra oddychająca i ciepła bielizna termiczna, najlepiej dwa komplety (lżejszy i cieńszy na cieplejsze dni, grubszy na mrozy – zwłaszcza, gdy wybieracie się wysoko w rejony lodowców). Bardzo polecam bieliznę termiczną z wełny merynosów – jest dość droga, ale absolutnie uniwersalna. A przede wszystkim – ciepła!

O kurtkach, spodniach, rękawicach można by pisać osobny post – ale powiem Wam tylko – wybierajcie te dobrych firm produkujących sprzęty i wyposażenie dla narciarzy, sprawdzajcie wodoodporność i przepuszczalność (membrany). Jeśli na stoku będzie Wam za zimno, niewygodnie, za gorąco, mokro – nie będzie mowy o przyjemności z jazdy. Zazwyczaj na wyjazd na narty zabieramy dwie kurtki zimowe (narciarską i „cywilną”), dwa komplety ciuchów (bielizna + spodnie + rękawice + skarpety). Cieńsze na cieplejsze dni i grubsze na mroźne.

I oczywiście nie zapominamy o kaskach!

W Polsce obowiązek noszenia kasku na stoku narciarskim mają dzieci i młodzież do ukończenia 16 roku życia. Za nieprzestrzeganie tego przepisu możecie zapłacić kary od 20 do 5000 złotych.

W Austrii nie ma jednolitych przepisów w tej sprawie. Obowiązek jazdy w kasku na nartach dotyczy dzieci do 15 roku życia (we wszystkich landach poza Tyrolem i Vorarlbergiem). Podobnie jest w Chorwacji, Słowenii i na Słowacji.

We Włoszech obowiązek używania kasków dotyczy dzieci do 14 roku życia, a kara za nieprzestrzeganie przepisów waha się od 30 do 200 euro.

Niemcy, Czechy, Szwajcaria i Francja nie mają ogólnych przepisów nakładających obowiązek jazdy w kasku narciarskim, czasami zdarzają się indywidualne regulacje na stacjach narciarskich. Zdarzają się także przypadki, że osoby poniżej 15 roku życia, które nie mają kasku narciarskiego – nie zostają wpuszczone na wyciąg.

Pamiętajcie, że we wszystkich kurortach i stacjach narciarskich funkcjonują wypożyczalnie sprzętu, w tym kasków. Nawet jeśli czegoś zapomnicie to w tych miejscach uzupełnicie braki w wyposażeniu.

I jeszcze jedna ważna informacja dotycząca braku kasku narciarskiego -w razie wypadku i urazu głowy ubezpieczyciel może odmówić Wam wypłaty odszkodowania, jeśli nie mieliście w czasie jazdy kasku na głowie. Podobnie w przypadku zderzenia z innym narciarzem (z jego winy) wysokość wypłaconego ubezpieczenia może być znacząco pomniejszona.


4. Przygotuj narty i pozostały sprzęt narciarski


Jeśli jesteście już prawdziwymi narciarzami i macie swój sprzęt – przygotujcie go przed wyjazdem. Warto powierzyć narty czy deskę w ręce dobrego serwisanta, który je naostrzy, nasmaruje, sprawdzi wiązania i wyreguluje siłę wypięcia, żebyśmy nie zrobili sobie krzywdy w razie upadku. I dobra rada dla pań – nie zaniżajmy swojej wagi, gdy serwisant o nią pyta! To ważne, by narty wypięły się gdy zdarzy nam się upadek lub nie wypięły się w trakcie jazdy czy gwałtowniejszego skrętu. Bezpieczeństwo jest najważniejsze, a często zapominamy, że narty to jednak sport ekstremalny. Żeby zapewnić sobie maksimum bezpieczeństwa zawsze podajemy serwisantowi przy regulowaniu siły wypięcia prawidłową wagę. Nie ryzykujemy własnym zdrowiem!

Sprawdźcie także buty narciarskie, zapięcia i wiązania, stan kijków i ich dopasowanie (wysokość).

na narty
niebieska trasa w Alpach

5. Wyposaż apteczkę i ubezpiecz się na narty


Zgodnie ze starą zasadą „Lepiej nosić jak się prosić” – ja zawsze zabieram w pełni wyposażoną apteczkę. Narty sprzyjają drobnym kontuzjom, naciągnięciom, nadwyrężeniom, zwłaszcza gdy nie do końca zadbamy o formę przed wyjazdem. Często w małych miejscowościach czy wioskach narciarskich nie znajdziemy lekarza i/lub apteki na miejscu i konieczna jest jazda do innego miasta. Czasem , choć miasto jest oddalone o 20-30 km, pokonujemy drogę w 40-50 minut. W wysokich górach nic nie jest proste – zwłaszcza drogi! Dlatego starannie przygotuj leki.

Ja zabieram:

  • leki podstawowe: na ból głowy, kaszel,  ból gardła, gorączkę, bole miesiączkowe, krople do nosa,
  • maści na bóle mięśniowe i stłuczenia (NIEZBĘDNE!), i tabletki na ból kręgosłupa,
  • leki antyhistaminowe na uczulenia i alergie + mały inhalator podróżny i sól fizjologiczna. Przydają się nie tylko alergikom, ale także w razie infekcji gardła czy nosa.
  • leki na przygody jelitowo-żołądkowe,
  • bandaże sportowe i temblak gdy trafi się mniejsza kontuzja i trzeba na przykład usztywnić staw

Przy okazji przygotowań do wyjazdu możecie zrobić półroczny przegląd terminów ważności leków. Przyjemne z pożytecznym! 

Zawsze najpóźniej na tydzień przed wyjazdem wyrabiałam wszystkim członkom rodziny w najbliższym oddziale NFZ bezpłatną Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ), która była ważna pół roku. Od 2021 roku dorośli otrzymują jedną kartę na okres 3 lat, a dzieci do ukończenia 18 roku życia. To duże ułatwienie! Wniosek możecie ściągnąć wcześniej i wypełnić w domu. Kartę dostaniecie „od ręki” w oddziale NFZ. Możecie też złożyć ją przez ePUAP, IKP lub pocztą. Dzięki niej przygody ze szpitalami i lekarzami przebiegają bez problemów, wystarczy pokazać kartę przy rejestracji (wiem, sprawdziłam, potwierdzam).

TUTAJ znajdziecie informację i wnioski do pobrania.

Mimo wszystko dodatkowo warto wykupić dodatkowe prywatne ubezpieczenie obejmujące sporty zimowe. Są gotowe pakiety dla rodzin, w ich skład wchodzą koszty leczenia, następstwa nieszczęśliwych wypadków, odpowiedzialność cywilna i ubezpieczenie sprzętu). Ważne by taki pakiet obejmował:

  • zimowe sporty ekstremalne,
  • ratownictwo górskie, w tym transport helikopterem,
  • koszty leczenia. Są niemałe za granicą – nawet zwykła wizyta u internisty, np. z bólem gardła, to koszt około 50 € + leki).
  • ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej (czyli OC). Jeśli zrobicie komuś krzywdę na stoku – zderzycie się z kimś lub choćby porysujecie mu narty – ubezpieczyciel pokryje koszty szkody.


6. Przygotuj auto 


To pewnie punkt oczywisty dla każdego, ale warto przypomnieć. Nie tylko o przeglądzie, ważnych dokumentach, ubezpieczeniu, zimowych oponach, apteczce, trójkącie i zapasowym kole. To „oczywista oczywistość”. Pamiętajcie, niezbędna będzie skrobaczka do szyb, szczotka do zdejmowania śniegu, zimowy płyn do spryskiwaczy, sprawne wycieraczki. Tankujcie na drodze odpowiednio wcześniej, nie dopuszczając do jazdy „na rezerwie”. Jeśli utkniecie na górskiej drodze, w śniegu i bez paliwa – nie pomoże nic.


Zwróćcie uwagę na odpowiednie rozmieszczenie bagaży – unikajcie luźno leżących toreb i rzeczy. Najcięższe bagaże i największe połóżcie na spodzie i starajcie się nie zasłonić tylnej szyby. Jazda w górach to konieczność pokonywania serpentyn, a wtedy luźne elementy mogą narobić nie tylko hałasu, ale też szkód, lub zdekoncentrować kierowcę. Narty i kijki – bezwarunkowo pakujemy do specjalnych bagażników! Na prawdę WARTO jechać autem z napędem 4 x 4. Te miejskie i sportowe, z napędem na tylne koła i niskim zawieszeniem po prostu nie sprawdzają się dobrze w zimowych warunkach, kiedy w ciągu dnia potrafi spaść metr śniegu.

Pokonywanie takim autem krętej drogi ze sporym nachyleniem jest męczące, a przede wszystkim niebezpieczne – nawet z łańcuchami na kołach ( o łańcuchach też pamiętajcie!) 

na narty
tak wygląda zima w Alpach włoskich

7. Wyjedź wcześniej i/lub podziel podróż na dwa etapy


Alpy to dość popularny zimowy kierunek dlatego największym i najgorszym problemem do pokonania stają się korki na drogach. Większość hoteli nastawiona jest na pobyty tygodniowe zaczynające się w sobotę popołudniu, dlatego 90% kierowców rozpoczyna podróż w nocy z piątku na sobotę lub w sobotę rano.

Jeśli macie przed sobą długą podróż – tak jak my (1000-1200 km) – podzielcie ją na dwa etapy i znajdźcie nocleg przy trasie – zwłaszcza, jeśli jedzie tylko jeden kierowca.

My najczęściej rozpoczynamy podróż w piątek z samego rana i wybieramy drogę przez Niemcy, bo od granicy dzieli nas zaledwie 50 km. Niezależnie od tego w okolicach obwodnicy Monachium niemal zawsze tworzą się korki, dlatego dojeżdżając tam około godziny 16 zatrzymujemy się w hotelu blisko autostrady i tam nocujemy. W sobotę rano wyruszamy około godziny 6 i w południe docieramy na miejsce.

Tym sposobem „wyprzedzamy” korki, które zaczną się tworzyć koło Monachium około godziny 8-9 oraz korki na bardzo krętych i dość wąskich drogach dojazdowych do miejscowości w Alpach około godziny 15-16.

Dzięki temu docieramy na miejsce wypoczęci (trasę 1200 km pokonujemy średnio w 12 godzin, podczas gdy „biorący” tę odległość „na raz” jadą mniej więcej 16 godzin). Oszczędzamy sporo nerwów i mamy cały dzień na załatwienie potrzebnych formalności – rozpakowywanie, opłaty, wypożyczenie sprzętu, kupno Ski-Pass’ów i poznanie miejscowości.

8. Zapewnij dzieciom rozrywki na czas podróży


Nie ma nic gorszego jak nudzące się dzieci, gdy jesteśmy z nimi zamknięci na paru metrach kwadratowych przez 12 godzin. Dramat! W podróży wszystkie chwyty dozwolone i żadne dobre złote rady Super-niani, zakazy nie mają tu prawa bytu. Niech ten wyjazd na narty zacznie się bez kłótni.

Zestaw (wg nas) niezbędny dla młodszych dzieci:

  • dobre foteliki z zagłówkami i mocowaniami pasów. Nawet gdy już większe dzieci (6-8 lat) na co dzień jeżdżą raczej na podstawkach, w długiej podróży warto postawić na fotelik z zagłówkiem. Zero (prawie!) wiszących głów, przewracania się na boki gdy śpią, a śpią sporo
  • zestaw ulubiony koc + poduszka + maskotka w podroży dzieci zdejmują buty i okrywają się kocami,
  • mini-telewizorki mocowane na zagłówkach (lub wbudowane w zagłówki)- Nobla dla wynalazców! Na pendrive nagrywamy filmy i bajki z listy przygotowanej przez dzieci. (UWAGA! Sprawdźcie PRZED WYJAZDEM czy telewizorki obsługują formaty, w których nagraliście bajki. My pewnej zimy tego nie zrobiliśmy – mąż nagrał 5 bajek, z czego jak się okazało odbierały na telewizorkach tylko dwie. Jedna nie przypadła dzieciom do gustu w skutek czego bajkę „Barbie, rockowe księżniczki” oglądnęliśmy (dzieci) / wysłuchaliśmy (my) ponad 20 razy 🙂
  • telefony/tablety z wybranymi grami – nie pro-edukacyjnie, niewychowawczo – ale jak skutecznie!
  • małe gry analogowe typu Doble, karty, uno,
  • dwa (najlepiej identyczne, by uniknąć kłótni i wyrywania) zestawy do malowania – podkładka z klipsem, kartki i kredki
  • ulubiony zestaw płyt do słuchania (najlepiej ulubiony dla wszystkich w aucie ;))

Dla nastolatków:

  • dobrze śmigający Internet w roamingu (sprawdźcie pakiety i w razie czego dokupcie pakiety extra na czas wyjazdu)
  • poduszki na pasy lub zagłówki, żeby głowy nie spadały,
  • słuchawki (tu już ciężko o wspólne słuchanie muzyki, wiadomo),
  • koce.

9. Zabierzcie krótkofalówki


Jeśli jedziecie na dwa samochody – tak jak my – często będziecie musieli się ze sobą kontaktować. Ustalicie kiedy postój, uzgodnicie dalszą drogę. Lub zasygnalizujecie zmianę pasa lub kierunku gdy dzieli was kilka aut i nie widzicie się na jezdni. Z telefonami bywa różnie, czasem nie ma zasięgu, połączenia kosztują. Krótkofalówki są wygodne i szybkie. UWAGA! sprawdźcie po zakupie żywotność baterii/akumulatorów i rzeczywisty zasięg!

na narty
śnieżyca potrafi zaskoczyć

10. Róbcie postoje i wyganiajcie dzieci na krótki spacer


Małym dzieciom nie pozwalaliśmy jeść ani pić w trakcie jazdy, dlatego na postojach zawsze był czas na posiłek.

Z domu warto zabrać kanapki, przekąski w pojemnikach, ulubione słodkości i termosy z gorącą herbatą. Jadąc z dziećmi zaplanujcie choć jeden dłuższy postój na obiad – pro tip – my często wybieramy IKEĘ (tak! Są tuz przy autostradach) lub McDonalda. Raczej rzadko korzystamy z nieznanych restauracji i barów przy drodze.

Postój to też oczywiście czas na wizytę w toalecie – nawet, jeśli młodsze dzieci uparcie twierdzą, że wcale nie czują takiej potrzeby. Jeszcze nigdy nie okazało się, ze faktycznie potrzeby nie było. A my unikamy osławionego „Mamo siku !” piętnaście minut po ponownym wjechaniu na autostradę 🙂

11. Na górskich drogach hamuj silnikiem


Zjeżdżając górską drogą o sporym nachyleniu samochodem z automatyczną skrzynią biegów po 30 minutach przegrzejecie hamulce. Po redukcji biegu do „dwójki” lub przestawieniu skrzyni automatycznej na tryb manualny i wrzuceniu „dwójki” zamiast hamulcem hamujemy silnikiem. Czyli zjeżdżamy na tym samym biegu, na którym podjeżdżaliśmy!


12. Wróć w środku tygodnia – jeśli to możliwe


Gdy dzieci były młodsze zawsze wybieraliśmy się na narty w ferie zimowe i nie jeździliśmy na tydzień. Po pierwsze – tydzień (a właściwie wtedy 6 dni) to było dla nas mało – na wyjeżdżenie, skorzystanie ze wszystkich atrakcji i odpoczynek. Zwłaszcza biorąc pod uwagę odległość, jaką musieliśmy pokonać, by dostać się do celu. Po drugie – jak ognia unikaliśmy wyjazdu w sobotę rano. Dlaczego – patrz punkt szósty! Korki przy wyjeździe z miasteczka to porządny poślizg czasowy już na samym starcie. Na powrót wybieraliśmy wtorek lub środę (czyli pobyt 10 lub 11-dniowy). Bardzo polecam tę opcję jeśli wyjeżdżacie w czasie ferii zimowych, w okresie okołoświątecznym i generalnie – w wysokim sezonie. Tu może pojawić się ograniczenie w przypadku hoteli i pensjonatów, gdyż nie wszystkie dopuszczają takie długości „turnusów”, w szczególności w opcji z pełnym wyżywieniem. i dlatego – punkt 1 – dużo wcześniej wybierzcie i zarezerwujcie hotel.

Teraz jeździmy poza wysokim sezonem – w okresie przedświątecznym w grudniu i wybieramy turnusy tygodniowe – od soboty do soboty. Dzieci są już większe i jeżdżą w tym samym tempie – lub szybciej – więc tydzień potrafi nas porządnie zmęczyć i nacieszyć. Ruch na drodze też jest mniejszy poza wysokim sezonem. Dodatkowa korzyść to brak opłat za ski-passy lub dużo niższe ich ceny.

na narty
włoskie Alpy

To już wszystkie rady, jakie udało mi się zebrać. Oczywiście te dotyczące samego planowania i podróży. Macie ochotę na więcej? Jak zorganizować się na miejscu? Czego szukać, czego unikać? Służę pomocą – niebawem kolejny post. Być może nie uda Wam się skorzystać z moich rad jeszcze w tym sezonie. Jeśli macie jakieś swoje sprawdzone sposoby na udaną podróż – podzielcie się. dobre rady zawsze w cenie 🙂 

                                                                                                             

www.bardzoosobiste.pl